Wśród postaci, które rysują się na tle XIX-wiecznej literatury niczym akwarele rozlewające się po mokrym papierze, jedna wyróżnia się szczególnie — nie tylko głębią myśli, ale i odwagą wejrzenia prosto w otchłań ludzkiej duszy. To nie kto inny a Charles Baudelaire - poeta, który nie tylko złamał zasady francuskiej poezji, ale także otworzył drzwi do nowego sposobu odbioru rzeczywistości — niekiedy sztucznie zmienionej, zapylonej dymem opium, nasyconej wonią haszyszu.
Choć słowo „psychodeliczny” pojawiło się w języku dopiero w drugiej połowie XX wieku, to właśnie Baudelaire mógłby zostać uznany za jednego z pierwszych świadomych eksperymentatorów z percepcją, przedstawiając w swoich tekstach doświadczenia graniczące z transami, wizjami i ekstazą. Jego fascynacja substancjami psychoaktywnymi nie była przypadkowa — stanowiła część intelektualnej i artystycznej misji odkrywania ukrytego wymiaru rzeczywistości, który codzienne życie tłumi.
W 1848 roku Baudelaire dołączył do tajemniczego Klubu Haszyszników (Club des Hashischins) – grupy artystów, pisarzy i lekarzy, która co tydzień spotykała się w Paryżu, by wspólnie eksperymentować z narkotykiem pod okiem lekarza Jacques’a-Josepha Moreau de Tours. Owocem tych doświadczeń był esej Sztuczne raje (Les Paradis artificiels), wydany w 1860 roku, w którym poeta nie tylko opisuje efekty działania narkotyków, ale też analizuje ich rolę w twórczości artystycznej. Baudelaire widział w narkotykach narzędzie, które może odsłonić „drugą warstwę” rzeczywistości, dać iluzję szczęścia — pełną symboli, metafor i nagłych olśnień. Jednocześnie ostrzegał przed pułapką: iluzja staje się tyranią, a sztuczny raj — więzieniem.
Ale Baudelaire to nie tylko eksperymenty chemiczne. Jego największe dzieło — Kwiaty zła (Les Fleurs du mal) — jest równie silne w oddziaływaniu jak każda psychodeliczna podróż. Wydane po raz pierwszy w 1857 roku, zostało oskarżone o bluźnierstwo, rozpustę i demoralizację. Sąd skazał wydawcę i autora na grzywnę, a sześć wierszy usunięto z oficjalnego wydania. W Kwiatach zła Baudelaire tworzy obraz, w którym piękno i obrzydliwość, miłość i nienawiść, świętość i satanizm splatają się w nieodróżnialny motyw.
Intrygujące jest też życie prywatne Baudelaire’a. Syn starszego ojca i młodej matki, która szybko wyszła ponownie za mąż, czuł się wykluczony i prześladowany przez ojczyma, którego później nazwał „diabłem w mundurze”. Miał burzliwy romans z Jeanne Duval, mulatką, aktorką — relacja ta była pełna pasji, cierpienia i finansowych dramatów. Ona była jego muzą, ale też przypomnieniem o cielesności, o niskiej, fizycznej stronie życia, przeciwstawianej duchowej idealizacji.
Baudelaire nie był psychonautą swoich czasów. Jego umysł był nieustannie w drodze, w podróży do granic, w ryzykownym tańcu między piekłem a rajem.
Kwiaty zła to przełomowe dzieło, które zapoczątkowało zupełnie nowy nurt w poezji. Przeczytaj i sprawdź, czy Baudelaire rzeczywiście zasłużył na grzywnę?